STIEFVATER MAGGIE
"Król kruków"
"Moje słowa to broń masowego rażenia, a ja nie mam pojęcia jak ją rozbroić"
Myślę, że właśnie słowa Maggie Stiefvater są taką bronią masowego rażenia, kiedy z coraz większym zapałem i nie mniejszym zainteresowaniem czytamy kolejne akapity, strony a później rozdziały "Króla kruków". Mówiąc szczerze... Rozbroiłam tę książkę w jeden wieczór. A kiedy przyszedł już czas na ostatnie zdanie, w ostatnim rozdziale znajdującym się na ostatniej stronie, w głowie pojawiła mi się tylko jedna myśl: "Muszę przeczytać drugą część" - co potwierdzić może Meemori, bo to właśnie ją pierwszą poinformowałam o tym blisko o 3 w nocy.
Każdy z was zna historię o trzech muszkieterach, prawda? Nie musi to być cała historia ze stekiem najdrobniejszych szczegółów i dopisków, rzecz jasna. Ogólne założenie powinno wystarczyć: Trzech mężnych, nieustraszonych muszkieterów nie cofnie się przed niczym, aby cel sobie postawiony zrealizować do końca. Wykazują się odwagą, nieustraszonością i wiernością wobec przyjaciół, ponieważ zawsze trzymają się razem i nie zostawią nikogo w potrzebie.
Tak samo jest z trójką bohaterów książki: nieśmiałym Adamem, impulsywnym Ronanem i nieustępliwym Prezydentem, którego nazwisko brzmi Gansey. Oni właśnie wyznaczyli sobie praktycznie niewykonalne zadanie do zrealizowania. Bowiem poszukiwanie niewidocznych dla zwykłych ludzi linii mocy, jest jak szukanie igły w stogu siana - tylko, że w tym przypadku, stogiem tym określić powinno się cały świat.
Jak można było się spodziewać, sprawy nie idą po ich myśli - Gansey mimo tego nie traci nadziei i wiary w to, że w końcu uda mu się znaleźć nie tylko linię mocy ale także uśpionego, legendarnego Glendowera, którego wskrzeszenie ma dla niego nad wyraz ważny charakter. Przecież gdyby tak nie było, nie poświęciłby całych osiemnastu miesięcy na szukanie go, prawda?
Sprawy zmieniają się, kiedy w wigilię św. Marka dziewczyna imieniem Blue - córka wróżki, pozbawiona mocy nadnaturalnych a jedynie zasilająca zdolności innych - widzi ducha Ganseya przy kościele. Zaczynają się wtedy w jej głowie rodzić pytania: "Jak to możliwe?", "Czy to tylko halucynacja?". "Czy mogę go uratować?". Odpowiedź jest jedna, bowiem osoba niewidząca, kiedy w wigilię św. Marka ujrzy ducha oznaczać może to, że kocha tę osobę lub też.. Zabiła ją.
Jakby temu było mało, od swych najmłodszych lat Blue słyszała, że chłopak, którego darzyć będzie uczuciem umrze od jej pocałunku. Czy przepowiednia wróżek spełni się, kiedy na jej drodze stanie aż dwóch chłopców z krukiem wyszytym na piersi?
Sprawy skomplikują się jeszcze bardziej, jednak nie będę zdradzać wam najlepszego!
Osobiście jestem zdania, że autorka "odwaliła" bardzo dobrą robotę ponieważ od książki nie można odejść, nie doczytując rozdziału do samego końca, a co dopiero całej książki aż do ostatniego zdania. Fabuła rozwijająca się stopniowo, momenty kulminacyjne oraz zwroty akcji, które same wskakują nam w dłonie, to zaledwie kilka pozytywów tej lektury. Precyzyjnie dopracowane postacie sprawiają wrażenie, że wszystko co zostało opisane, jest legendą którą poznajemy coraz lepiej, a one same - jej głównymi bohaterami, z którymi zaprzyjaźniamy się i tworzymy więź.
Chcecie odwiedzić spokojną i cichą Henriettę w Południowej Wirginii, gdzie wróżki pokażą wam, że magia naprawdę istnieje? Dzięki Maggie Stiefvater macie ku temu doskonałą okazję! Ja już skorzystałam i nie rozczarowałam się po tym doświadczeniu.
TERAZ WASZA KOLEJ!